Och, ten cudowny fotel menedżerski! Miękki, wygodny, na kółkach… Tylko dlaczego nikt nie wspomniał na studiach, że może być Twoim największym wrogiem? Serio! Im dłużej w nim siedzisz, tym bardziej oddala Cię od rzeczywistości. A potem przychodzi ten moment – wchodzisz na halę produkcyjną czy biurową open space, a pracownicy patrzą na Ciebie jak na yeti. „O matko, szefowa się zgubiła!” – prawie słyszysz ich myśli. Spokojnie, też przez to przechodziłam. I powiem Ci w sekrecie – jest na to lekarstwo. Nazywa się gemba walk i nie, to nie jest nowy rodzaj fitnessu (chociaż Twój krokomierz będzie zachwycony!)
Dlaczego Twój Excel nie zastąpi dobrego spaceru?
Pamiętam, jak kiedyś mój ukochany Excel pokazywał, że wszystko jest cudnie – KPI zielone, wykresy pną się do góry, prezentacje błyszczą. A potem poszłam na halę i… ups! Okazało się, że moje wykresy żyją w alternatywnej rzeczywistości. Jak mawiał Taiichi Ohno: „Dane są oczywiście ważne w produkcji, ale ja stawiam rzeczywistość na pierwszym miejscu”. Gdyby żył w naszych czasach, pewnie dodałby: „…a Twój Excel może sobie być co najwyżej na Instagramie”.
Gemba Walk, czyli jak pokochać spacery po firmie
Pamiętasz swój pierwszy dzień jako menedżer? To uczucie, gdy siadasz w nowiutkim biurze, włączasz komputer i myślisz: „No, teraz to będę zarządzać!”. A potem mijają miesiące, Twój excel zna na pamięć wszystkie KPI, a Ty nadal nie bardzo wiesz, co się dzieje na hali produkcyjnej. Brzmi znajomo? No to witaj w klubie! Dziś opowiem Ci, jak rozpoczęłam drogę od menedżera-kanapowca do mistrzyni gemba walk.
Czemu Twój fotel biurowy nie jest najlepszym doradcą?
Kiedyś jeden z moich pracowników zapytał mnie: „Szefowo, a Pani w ogóle wie, gdzie u nas stoi maszyna X?”. Ups! To był moment, gdy zrozumiałam, że moja znajomość firmy kończy się na granicy dywanu w moim biurze. Jasne, miałam świetne raporty, kolorowe wykresy i imponującą tablicę z setką wskaźników. Ale nie miałam pojęcia, jak naprawdę wygląda praca w „realu”.
Właśnie wtedy usłyszałam o gemba walk. Japończycy wymyślili to pojęcie (gemba znaczy „rzeczywiste miejsce”), żeby przypomnieć menedżerom, że prawdziwe zarządzanie dzieje się tam, gdzie powstaje wartość. Innymi słowy – rusz się z tego fotela i idź zobaczyć, co naprawdę dzieje się w Twojej firmie!
Moje pierwsze gemba walk, czyli jak zostałam celebrytką na hali
Pierwsze gemba walk? O tak, to było jak występ w reality show! Ja w roli głównej – zagubiona menedżerka próbująca wyglądać, jakby wiedziała co robi. Wokół mnie pracownicy – jedni udający, że mnie nie widzą, inni obserwujący każdy ruch (założę się, że mieli grupę na Messengerze „Szefowa na hali – sezon 1”).
Pamiętam to swoje pierwsze gemba walk jak dziś. Czułam się jak turysta na Safari – wszystko było obce i trochę przerażające. Pracownicy patrzyli na mnie podejrzliwie (w końcu menedżer na hali to rzadki okaz!), a ja nie wiedziałam, od czego zacząć.
Byłam jak te białe buty na budowie – kompletnie nie na miejscu. Ale wiecie co? Z czasem nauczyłam się, że to nie konkurs na „Najbardziej Profesjonalnie Wyglądającego Menedżera”. To po prostu… spacer i rozmowa.
Historia z życia wzięta, czyli przewód który mógł zabić
Kiedyś podczas gemba walk zobaczyłam coś, co sprawiło, że moja dusza menedżera lean prawie opuściła ciało. Pracownica stała przy odsłoniętym przewodzie elektrycznym, a gdy zapytałam czy to nie problem, odpowiedziała z uśmiechem: „A nie, ja już wiem jak stanąć, żeby mnie nie kopnęło”.
Moment ciszy na przetrawienie tej informacji*
Tak, dobrze przeczytałeś/aś. Pracownica nauczyła się… unikać porażenia prądem! To jak powiedzieć: „Nie przejmuj się tym tygrysem w biurze, nauczyłam się już, kiedy ma lepszy humor”.
Szok? No właśnie! Okazało się, że:
- Zgłaszała problem do utrzymania ruchu
- Nikt nie przyszedł („pewnie byli zajęci”)
- Nauczyła się „żyć z problemem”
- Uznała, że „nie ma co zawracać głowy”
Ta historia pokazuje, jak ważne jest regularne gemba walk i umiejętność wyciągania na światło dzienne ukrytych problemów. Bo czasem to, co dla pracowników stało się „normalne”, może być śmiertelnie niebezpieczne!
Sztuka zadawania pytań, czyli jak nie brzmieć jak teściowa na pierwszej wizycie
Pamiętasz te wszystkie niezręczne pytania od rodziny na świątecznym obiedzie? „A kiedy ślub?”, „A kiedy dzieci?”, „A dlaczego jeszcze nie awansowałeś?”. No właśnie – podczas gemba walk NIE zadajemy takich pytań! Zamiast tego mam dla Ciebie kilka magicznych pytań, które działają lepiej niż zaklęcia w Hogwarcie: „Co robisz?” (zamiast „Co TY wyprawiasz?!”). „Jak to robisz?” (nie: „Kto Cię tego nauczył?!”). „Dlaczego tak to robisz?” (nie: „Kto wpadł na ten genialny pomysł?”). Itp, itd.
Widzisz różnicę? To jak różnica między „Co słychać?” a „Dlaczego jeszcze nie jesteś prezesem?”
Wspominałam też, że największą sztuką w gemba walk jest umiejętność zadawania właściwych pytań. To nie przesłuchanie! To bardziej jak rozmowa detektywa, który próbuje rozwiązać zagadkę. Oto moja sprawdzona lista 13 pytań, które zawsze mam w głowie:
- „Co robisz? Co zrobiłeś?”
- „Jak to robisz? Jak to zrobiłeś?”
- „Dlaczego tak to robisz/zrobiłeś?”
- „Jak powinno być to zrobione?”
- „Dlaczego właśnie w ten sposób należy to robić?”
- „Co Ci przeszkadza w realizacji standardu?”
- „Czego potrzebujesz?”
- „Czy zapisałeś swoje potrzeby na tablicy?”
- „Jak należy zgłaszać swoje potrzeby?”
- „Z jakimi problemami się borykasz?”
- „Gdzie zapisałeś te problemy?”
- „Gdzie należy je zapisywać?”
- „Co powoduje, że nie dokonujesz zapisów?”
Te pytania układają się w logiczną sekwencję – od zrozumienia obecnej sytuacji, przez standardy, aż po system zgłaszania problemów. To jak przepis na udane gemba walk!
Przewodnik po tematach gemba walk, czyli co obserwować
Gemba walk to nie spacer bez celu. To precyzyjnie zaplanowana obserwacja. Oto główne tematy, na które warto zwrócić uwagę:
1. Podstawowe procesy i standardy: status realizacji planu (przejście przez proces od końca do początku), przekazanie i otwarcie zmiany i weryfikacja standardów pracy Mistrza, Lidera i Brygadzisty
Przykład z życia: Kiedyś podczas obserwacji przekazania zmiany zauważyłam, że operatorzy nie przekazują sobie informacji o drobnych usterkach maszyny. „Bo po co zawracać głowę następnej zmianie?” – usłyszałam. A potem się dziwiliśmy, że awarie zawsze wybuchają w najmniej odpowiednim momencie!
2. Bezpieczeństwo i zgodność: BHP (kompletność wyposażenia, ubiór pracowników), P.POŻ , oraz dokumentacja BHP i UDT
Historia z życia: Na jednej z linii produkcyjnych wszystko wyglądało idealnie… dopóki nie zapytałam operatora, czy wie, gdzie jest najbliższy wyłącznik awaryjny. Nie wiedział. A przycisk był zasłonięty pudłami z produktami.
3. Tematy specjalne: temat tygodnia (przestoje, awarie, jakość), temat dnia, weryfikacja skuteczności szkoleń
Ciekawostka: W jednej z firm wprowadziliśmy „temat tygodnia”. Każdy tydzień poświęcony był innemu rodzajowi marnotrawstwa. Pracownicy tak się wciągnęli w zabawę w detektywów, że sami zaczęli zgłaszać pomysły na kolejne tematy!
Jak sobie radzić z tym, co znajdziesz?
Bo przecież nie chodzi o to, żeby tylko chodzić i patrzeć. Trzeba też wiedzieć, co zrobić z problemami, które się odkryje. Oto moje sprawdzone podejście:
- Problemy „na już”: zagrożenia bezpieczeństwa (jak ten nieszczęsny przewód!), krytyczne problemy jakościowe i wszystko, co może zatrzymać produkcję. Te sprawy załatwiamy natychmiast. Nie ma wymówek, nie ma „może później”.
- Problemy systemowe: powtarzające się awarie, problemy z przepływem informacji i niejasne standardy. Tu potrzebujemy już większego zaangażowania zespołu. Warto zorganizować spotkanie, zebrać dane, poszukać przyczyn źródłowych.
- Pomysły na usprawnienia: propozycje pracowników, zauważone możliwości optymalizacji, dobre praktyki do rozpowszechnienia. Te trafiają do systemu sugestii pracowniczych lub na tablicę daily management.
Psychologia gemba walk, czyli jak przełamać własne bariery
Wiesz co jest najtrudniejsze w gemba walk? Nie, nie znalezienie czasu (choć to też wyzwanie!). Najtrudniejsze jest przełamanie własnych barier mentalnych: „Co oni sobie o mnie pomyślą?”, „A co jeśli zobaczę coś, czego nie zrozumiem?”, „Nie mam czasu. Przecież mam tyle innych problemów!”
Moja rada? Zacznij od małych kroków: pierwsze gemba walk zrób z kimś doświadczonym, wybierz na początek przyjazny obszar. Skup się na jednym temacie, a przede wszystkim nie bój się przyznać, że czegoś nie wiesz…
FAQ, czyli najczęściej zadawane pytania przez początkujących gemba walkerów
P: Ile czasu powinno trwać gemba walk?
O: To zależy! Moje pierwsze trwały 15 minut (bo dłużej nie wytrzymywałam ze stresu). Skończyłam na 2 godzinach, codziennie na gembie i nawet nie zauważałam, jak szybko minął czas.
P: Czy robić notatki podczas gemba walk?
O: Tak, ale dyskretnie. Notes w ręku? Spoko. Laptop? Absolutnie nie!
P: Co jeśli zobaczę coś, czego nie rozumiem?
O: Pytaj! Nie ma głupich pytań, są tylko niewykorzystane okazje do nauki.
P: Jak często robić gemba walk?
O: Regularnie! Lepiej 15 minut codziennie niż 2 godziny raz na kwartał.
Gemba walk w czasach pracy zdalnej – czy to w ogóle możliwe?
A co w czasach, gdy część zespołu pracuje zdalnie? Czy gemba walk ma wtedy sens? Odpowiedź brzmi: TAK! Oto moje sposoby na „wirtualne gemba”:
- Regularne wideo-rozmowy z pracownikami
- Przegląd dokumentacji online w czasie rzeczywistym
- Trello do zarządzania postępem działań doskonalących
To nie to samo co fizyczna obecność, ale lepsze to niż nic!
Narzędziownik gemba walkera
Co powinien mieć ze sobą szanujący się gemba walker?
- Notes i długopis (klasyka gatunku!)
- Lista pytań (na początek, potem wejdzie Ci w krew)
- Plan obszaru
- Aparat (do dokumentowania problemów)
- Dobry humor (najważniejsze narzędzie!)
Kalendarz gemba walkera (dla początkujących i lekko przestraszonych)
Tydzień 1-2: Oswajanie się z terenem (tak, jak kot w nowym domu)
Tydzień 3-4: Pierwsze poważniejsze wyprawy (już bez mapy i prowiantu)
Miesiąc 2: Zostań lokalnym bohaterem – zacznij rozwiązywać problemy! Pamiętaj: najgorsze gemba walk to takie, które się nie odbyło. No, może z wyjątkiem takiego, po którym chcesz lub musisz zmienić pracę – tego też lepiej unikać!
Jak przekonać innych menedżerów do gemba walk?
Bo przecież nie jesteś sam w organizacji. Co zrobić, żeby inni liderzy też złapali bakcyla? Po prostu zaproś ich na wspólne gemba walk i pokaż konkretne sukcesy. Może zacznij od małych zwycięstw? I na koniec zrób z tego element rutyny zarządczej.
Podsumowanie, czyli dlaczego warto wyjść zza biurka
Gemba walk to nie jakaś tam japońska fanaberia. To sposób na:
- Realne zrozumienie procesów
- Budowanie relacji z pracownikami
- Szybkie wyłapywanie problemów
- Skuteczne zarządzanie
I wiesz co? To nawet może być całkiem niezła zabawa! Szczególnie gdy widzisz, jak Twoja obecność na gembie zaczyna przynosić realne efekty. Pamiętaj: najgorsze gemba walk to takie, które się nie odbyło. No, może z wyjątkiem takiego, po którym połowa załogi bierze L4 ze stresu – tego też lepiej unikać!
ZOBACZ TEŻ


